Tymczasowy Dom Wychowawczy MIRABEL

Mieszkańcy DT "Mirabel"

  • niedziela, 15 kwietnia 2012
    • Bokserski poranek

      Avil pierwszy raz sam położył się na trwie w celu odpoczynku. Zaczyna rozumieć, że na zewnątrz nie trzeba być w ciągłym ruchu i ekscytować się wszystkimi odgłosami. Ptaszki fruwają, kotki ganiają, ludzie się kręcą... tak jest i już. A mądry bokser może mieć to wszystko w nosie i poprostu sobie poleżeć w słoneczny wiosenny dzień.

      Godzina 6.30 rano. Towarzystwo bokserskie zniesmaczone padającym deszczem.

       

       

       Żaden szanujący się bokser po mokrym i w deszczu nie łazi. W dodatku tak rano.

       Jeszcze krótka wymiana poglądów....

       ...i jednogłośnie uzgodniono: wracaamy do domu...

       Czekamy! Otwieraj te drzwi, bo nam w dooopki i łapki mokro

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mirabel1972
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 kwietnia 2012 08:41
  • niedziela, 08 kwietnia 2012
    • Podsumowanie pierwszego miesiąca

      Minął miesiąc odkąd Avil mieszka w Tymczasowym Domu Wychowawczym „Mirabel”. Mamy na koncie kilka sukcesów i kilka porażek. W naszych warunkach to pies ideał, z natury spokojny, myślący i łagodny. Początkowo było różnie, jak do nas przyjechał wysłał mi 3 razy sygnały ostrzegawcze/grożące: 1. gdy chciałam mu zabronić jeść z ziemi pyszne znalezisko, warknął na mojego buta, którym próbowałam mu zasłonić te pyszności; 2. gdy miał kosteczkę - jego wzrok wyraźnie dawał komunikat: “Nawet nie próbuj podchodzić, ona jest moja.” 3. gdy chciałam mu wyczyścić i zakroplić uszy. Chciał zjeść wacik i odstawił taniec frustracji, skacząc i szczekając na wysokości mojej twarzy. Wtedy się nie znaliśmy, dzisiaj łączą nas zupełnie inne relacje. Pies nabrał zaufania i przekonał się, że nie będzie do niczego zmuszany siłą. Dzięki temu czyszczenie uszu to teraz przyjemność, a człowiek to dostawca pożywienia, zaś z dostawcą trzeba żyć zgodnie, bo inaczej będzie pusty brzuszek. Tak jak wielokrotnie pisałam, Avil to odważny i samodzielny pies, ale również kochający wolność. Spacery z nim to przyjemność, o ile dookoła jest ogromna przestrzeń, bez zagrożeń. Czasami odbiega na dość dużą odległość od człowieka, ale też wraca na każde zawołanie bez problemu. Na początku kompletnie nie zwracał uwagi na człowieka, jakby zapominając, że mu towarzyszy. Myślę, że jest to efekt spędzania większości czasu w życiu w samotności. Do tej pory z nikim nie musiał się liczyć, na nikogo zwracać uwagi, nikogo pilnować. Dzisiaj nadal potrafi się zapomnieć i zawąchać, podążając śladem sarny lub dzika. Wtedy odkłada słuchawki i jedynie gwizdkiem można dotrzeć do jego świadomości. W większej części spaceru jednak odwraca się co chwila sprawdzając, czy człowiek jest w zasięgu wzroku, a może coś będzie chciał, a może zawoła, a może…. da smaczka. Albo raczej w odwrotnej kolejności: może da smaczka, a może… Największy Avilowy problem to niestabilne emocje, które w sekundzie mogą sięgać zenitu frustracyjnej radości (nawet nie wiem, czy jest taka nazwa, nigdy w teorii nie byłam mocna, ale wiem, jak ta radość wygląda w praktyce) czy stresu. Do tego nałożyły się jeszcze złe przyzwyczajenia rozładowywania tych emocji, które przynosiły psu ulgę, a tym samym były coraz silniejsze. Avil żył kiedyś przywiązany do kaloryfera, później było mu lepiej, bo miał kawałek ogródka i ocieploną budę. Zanim do nas przyjechał miał na sobie kolczatkę, która nieraz zadawała mu ból. Efektem tych doświadczeń jest to, że pies na widok smyczy bardzo się denerwuje. Zapewne niektórzy jego podskoki, dyszenie i kręcenie się odczytaliby jako radość z czekającego go spaceru, ale to bardzo „sfrustrowana radość”. Smycz, a zwłaszcza szarpnięcia nią, wyzwalają w bokserze zachowania obronne (gryzienie smyczy, próby wyrwania się) i jednocześnie agresję smyczową w stosunku do innych psów. Dziś jest na pewno lepiej niż przed miesiącem, ale nie mam pewności, czy będę potrafiła wyleczyć go z tego całkowicie. Dlatego uważam, że Avilowi potrzebny jest dom z ogrodem poza miastem. Być może za kilka tygodni czy miesięcy będziemy spokojnie poruszać się po miejskich ulicach, ale nie dam żadnej gwarancji, że sfrustrowane zachowanie nigdy nie wróci. U nas Avil mieszka w dość “ekstremalnych” warunkach: 4 psy, 5 kotów i 1 papuga, ale dzięki temu wiemy, że może spokojnie mieszkać z innymi zwierzętami. Do wszystkich ma bardzo przyjazny stosunek. Jeśli u nas wytrzymuje, to co mu tam jeden kotek, czy piesek w nowym domu. Nie da się wszystkiego opisać, ale przez ten miesiąc nastąpiła wielka zmiana w zachowaniu psa, udało nam się obniżyć wybuchy emocji i zmniejszyć ich częstotliwość. Nauczył się również paru komend z zakresu podstawowego posłuszeństwa.

      Poniżej filmy 1. Zapoznanie z psami

      http://www.youtube.com/watch?v=-P_fQWl1YBM&feature=relmfu

       2. Wszystkie 5 psów razem

      http://www.youtube.com/watch?v=XXXtFH1Y-o4&feature=relmfu

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mirabel1972
      Czas publikacji:
      niedziela, 08 kwietnia 2012 08:12
  • niedziela, 01 kwietnia 2012
    • Dzień z Avilem

      Zupełnie czym innym jest czytać o zwierzęciu i jego zachowaniach, a czym innym jest zobaczyć, jak
      zwierzę się zachowuje. Pojechałam więc do Czarnowody zobaczyć Avila. Jako
      korektorka tekstów na blogu o Avilu zyskałam do tego prawo ;).

      Nasze spotkanie było mało spektakularne, bo podczas odbierania mnie z Zamościa Avil siedział z tyłu
      samochodu, ale wyraźnie ucieszył się na mój widok, jak wsiadałam. Po dojechaniu
      na miejsce i wyjściu z auta grzecznie do mnie podszedł, obwąchał i pobiegł na trawkę.

      Pierwsze wrażenie: 100% bokser! Charakterystyczne bystre spojrzenie, czasem spokojne, czasem
      szelmowskie. Eksterierowo przepiękny: umaszczenie przyciągające wzrok, sylwetka
      typowa - szczupła i już troszkę umięśniona (pamiętajmy, że Avil nie miał okazji
      wykształcić mięśni, przebywał głównie w małej, ograniczonej przestrzeni).
      Wysoki, spory, ale z delikatną czaszką. Cudo nie pies!

      

       Pisząc te słowa jestem po oglądaniu Avila przez cały dzień, od wczesnego poranka do późnego
      wieczora. Miałam okazję obserwować go w domu w towarzystwie pięciu kotów,
      czterech psów i jednej papugi żako. Do tego ja - obca. Byliśmy również na
      trzech spacerach, najpierw we czworo: ja w towarzystwie trenerki S.,
      wychowującej Avila, Avil i ślepy kundel-znajda Nero; potem w pięcioro: my dwie,
      Avil, siedmioletnia bokserka i sześcioletni labrador. Późnym popołudniem
      poszłam sama na spacer z Avilem, ja - obca, podkreślam.

      

       W domu jest spokojny. Jedyne, na co nadmiernie reaguje, to ruch. Szybsze kroki człowieka
      poruszają go, w jednej sekundzie gotowy jest do zabawy. Przebiegającego kota
      Avil odbiera jako zaproszenie do gonitwy, ale w formie zabawy; kot
      niekoniecznie odbiera to jako zabawę, ale Avil zdecydowanie tak ;). Zaznaczam,
      że jest przy tym nastawiony wyłącznie zabawowo, nie agresywnie, i odwołanie go
      jest możliwe. Inne psy Avil spokojnie obwąchuje, traktuje normalnie, pokojowo.
      Jedynie Nero z powodu swojej ślepoty chodzi stale czujnie i niepewnie, czasem
      powarkując ze strachu (lęk wynika z niemożności widzenia otoczenia, co za tym idzie,
      jego oceny, a to wywołuje niepewność), co powoduje u Avila przede wszystkim
      konsternację - nie rozumie, o co chodzi, bo on generalnie nie widzi powodów do
      agresywnego reagowania. W domu trzeba w zw. z tym na nich uważać, ale na
      spacerze, gdzie mają większą przestrzeń, biegają zgodnie. Z pozostałymi psami
      Avil ma ustalone stosunki. Widziałam różne interakcje, ale
      to make the
      story short
      : w Avilu nie ma ani grama agresji. To jest niezwykle łagodny pies. Owszem,
      w kaszę nie pozwoli sobie dmuchać, ale unika wszelkiego konfliktu. Woli
      odpuścić zaczepkę, niż się w nią wdawać. Zasadniczo jego ulubionym zajęciem
      jest zabawa (bokser!). Wszystko potrafi przekształcić w zabawę, każde
      działanie. Oczywiście nie zawsze ma taką możliwość, bo czasem musi po prostu
      być posłuszny, ale to też nie sprawia mu kłopotu. Jest bardzo chętny do
      współpracy z człowiekiem i zgodny.

      

      Na spacerze potrafi bardzo się oddalić, ale zawsze wraca. Dobiega wtedy do człowieka, jakby chciał
      powiedzieć: “Jestem!”.

      To, co zobaczyłam na dwóch spacerach, zachęciło mnie do trzeciego, tylko z Avilem. Oczywiście,
      trochę się obawiałam, bo przecież nie mogłam powiedzieć po dziewięciu
      godzinach, że znam psa. Ale to, co widziałam od rana, było bardzo obiecujące -
      byłoby grzechem nie przekonać się samej.

      Avil bardzo chętnie ze mną wyszedł. Już na podwórku okazywał wielką radość z wyjścia. Dalej na
      niezmierzonych łąkach, polach i w lesie był blisko mnie. Na próby kontaktu
      odpowiadał bardzo chętnie. Zagadywany reagował zwróceniem uwagi, przywoływany
      podchodził, głaskany wyraźnie się cieszył. Ochoczo odbiegał spore kawałki, ale
      za każdym razem wracał. Widać, że jest samodzielny, pewny siebie i odważny.
      Jest pogodny i otwarty na człowieka. Spacer z nim był dla mnie olbrzymią
      przyjemnością. Czułam się spokojnie, pewnie i w stałym kontakcie z Avilem.
      Owszem, cały czas brałam poprawkę na to, że praktycznie nie znam psa, ale ani
      razu nie było sytuacji, w której czułabym się nieswojo.

      

       Moje wnioski z obserwacji po pobycie w domu i na trzech spacerach: Avil jest bystry, inteligentny,
      mądry i błyskawicznie się uczy. Do tego dodam z pełną odpowiedzialnością, że
      jest też łagodny i bezkonfliktowy. Weterynarz, który określił go jako psa
      agresywnego z pewnością nie widział, co czyni - niech mu to będzie odpuszczone.
      Avil jest uosobieniem łagodności, zgodności i zabawy. Jest odważny i
      samodzielny - może to być minusem dla ludzi, którzy chcą mieć pełną
      decyzycjność w każdej chwili nad każdym działaniem psa, ale dla mnie jest to
      zaleta: traktuję to jako zaproszenie do interakcji z psem, do traktowania się
      nawzajem z psem po partnersku. Cenię partnerstwo w stosunkach z każdym
      zwierzęciem, bo mimo że wiadomo, że ja mam decydujące słowo, to szanuję u
      zwierzęcia inicjatywę i pomysłowość.

       Myślę, że wystarczy moich obserwacji. Żeby być całkiem uczciwą, muszę też opisać moje emoje. Otóż
      zakochałam się w Avilu! Jest absolutnie cudowny, wspaniały i przekochany! :))
      Pies-marzenie! Odkąd wróciłam z nim ze spaceru nie mogę odżałować, że nie
      mieszkam na dużej posesji w sąsiedztwie łąk, pól i lasów - bez namysłu
      zaoferowałabym Avilowi dom!

       Ktokolwiek zdecyduje się na zaproszenie Avila do swojego życia, będzie miał z niego dużą pociechę.
      Każdy, komu Avil zaufa i kogo pokocha, będzie szczęściarzem. Owszem, trzeba z
      nim dużo pracować, ale jest to wdzięczna praca, bo szybko widać efekty. Jest to
      też pies wymagający, tzn. trzeba czasem mocno się nagłówkować, jak zareagować
      (jako że to zwierzę z inicjatywą i samodzielne), ale w mojej ocenie też jest to
      zaleta, bo dzięki temu zyskuje się towarzysza, który człowieka również szanuje.
      Czyli mamy szacunek za szacunek.

      Ważny jest też spokój i zrównoważenie emocjonalne człowieka. Avil miał w życiu dość uczuciowej
      huśtawki, teraz potrzebna mu jest tylko równowaga, konsekwencja, stałość,
      spokój i dojrzałość emocjonalna ludzi.

      Avil potrzebuje też bardzo dużej ilości ruchu i zabawy, ma masę energii i na pewno nie powinien
      spędzać całych dni w zamknięciu w mieszkaniu, ale tego akurat nie powinno się
      oferować żadnemu psu - każdy pies potrzebuje przestrzeni i towarzystwa.

       

      Nie mogę tu pominąć aspektu wychowania Avila. Widziałam na filmie, jaki był w dniu przyjazdu tutaj,
      po tygodniu i po dwóch tygodniach. Dzisiaj jest to zupełnie inny pies. Wesoły,
      a nie narwany, zrównoważony, a nie nerwowy, w bliskim kontakcie z człowiekiem,
      a nie oddalający się. W jego wychowanie została włożona olbrzymia praca, ale
      efekty są więcej niż zadowalające. I zwracam uwagę, że wystarczył raptem
      miesiąc, aby Avil stał się przyjemnym towarzyszem. Świadczy to o kompetencji
      ludzi oraz o usposobieniu i charakterze psa.

       Rodzi to pytanie, ile psów zostało zakwalifikowanych w historii tego świata jako agresywne i ile
      dostało drugą szansę? Ilu ludziom chciało się zaoferować psom po prostu godne
      warunki życia, konsekwencję, spokój i miłość? Obserwacja i poznanie Avila tylko
      potwierdza moją teorię, że zasadniczo nie ma zwierząt agresywnych od urodzenia
      - to ludzie swoich zachowaniem i traktowaniem zwierząt łamią im psychikę,
      niszczą zaufanie, z jakim zwierzęta przychodzą na świat. Niestety, jestem pewna,
      że nadal będzie się tak działo. Potrzeba dużo inicjatyw, aby uświadomić
      ludziom, że zwierzęta też czują radość i smutek, spokój i strach, niechęć i
      miłość, ból i komfort. Tym większa chwała dla Tymczasowego Domu Wychowawczego
      “Mirabel”, że potrafi dać żywy dowód na przekształcenie pozornie niemożliwego w
      możliwe i tym większa potrzeba znalezienia odpowiedzialnych właścicieli dla
      Avila.

       

      Tekst: Renata Gustowska (trener rozwoju osobistego. Prowadzi coaching i szkolenia z rozwoju
      osobistego, przywództwa, budowania zespołu, budowania relacji z klientami,
      zarządzania zmianą. Jej specjalnością są warsztaty z zarządzania kompetencjami
      przywódczymi i emocjami przy pomocy zwierząt (koni, psów).

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mirabel1972
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 kwietnia 2012 13:17
  • niedziela, 25 marca 2012
    • Zapoznanie z psami

      Wiele
      się wydarzyło podczas tego tygodnia w życiu Avila. Był kilka razy w mieście,
      miał zdjęte szwy po kastracji, ale najważniejsze przeżycie to zapoznanie z
      psami mieszkającymi z nami.

      Wprowadzenie
      do domu szczeniaka wiąże się z ryzykiem, a co dopiero dorosłego psa, w tym
      wypadku dodatkowo z nieznaną przeszłością. Człowiek podejmując taką decyzję
      powinien być świadomy jej konsekwencji, które na początku są nie do
      przewidzenia. Już o tym pisałam, ale to bardzo ważne. Trzeba pamiętać, że temu
      psu wali się cały dotychczasowy świat, nawet jeśli nie był on „różowy”. Psa
      nikt nie pyta o zdanie. Sytuację oceniamy przez własny pryzmat i to, co nam
      wydaje się ok, dla psa może być czymś odwrotnym.

      Często
      czytam, że w godzinę czy dzień-dwa po adopcji ludzie rezygnują, bo: „Muszę
      oddać, bo jest agresywny w stosunku do psa”, 
      „zaatakował kota” itp. A ja pytam: czy taki człowiek przeszedł
      jakiekolwiek szkolenie albo choćby rozmowę ze specjalistą, który pomógłby,
      przygotował, podpowiedział, jak wprowadzić nowego członka do domu, w którym są
      już zwierzęta???

                  Najważniejsze. Przez pierwsze dni dać psu święty spokój!!!!

      Przez pierwszy tydzień od Avila nie wymagałam niczego. Miał wolność, przestrzeń i
      ludzi, do których musiał nabrać zaufania. Wzmacniałam mu jedynie zachowania,
      które mi się podobały. Miał czas na poczucie się bezpiecznie w nowym miejscu,
      poznanie otoczenia, ale również i wszystkich mieszkańców poprzez zapachy, które
      zostawiali. Nasze psy również miały okazję poznać Avila. Pod koniec tygodnia
      rozpoczęłam naukę prostych komend dla wzmocnienia więzi i zaufania między nami.
      Dopiero wtedy, gdy między nami powstała zrozumiała komunikacja, mogłam zapoznać
      go z psami.

       

      Odbyło się to:

      1. Po południu, po długim spacerze zarówno Avila, jak i innych czworonogów.
      2. Na olbrzymiej, neutralnej przestrzeni.
      3. Pojedynczo (jeden na jeden, nie wszyscy na jednego).

       

      Ad.1.
      Dlaczego po południu i po spacerach tego chyba nie muszę wyjaśniać szczegółowo.
      Powiem tylko, że  dzięki temu ich energia
      była bardzo niska.

      Ad.2.
      Dlaczego w przestrzennym miejscu? Aby każdy z psów mógł oddalić się, jeśli
      sytuacja zaczęłaby go przerastać. Musimy pamiętać, że psy w odróżnieniu od
      ludzi unikają konfliktów i jak tylko da im się taką możliwość, to rozwiążą
      problem bez konfrontacji i agresji.

      Ad.3.
      Jeśli w domu jest więcej niż jeden pies, nowy czworonóg z każdym powinien
      poznawać się indywidualnie. Przede wszystkim dlatego, że jeśli dobiegłyby do
      niego dwa ciekawskie stworzenia i zaczęły obwąchiwać, mógłby poczuć się
      zagrożony. Nie miałby możliwości poznać każdego z osobna, bo wąchając jednego
      musiałby uważać na zachowanie drugiego. To zapewne doprowadziłoby go do
      frustracji, a w konsekwencji do obrony i agresji. Na koniec ja prawdopodobnie powiedziałabym, że pies nie nadaje się do mieszkania z innym psem. A tak twierdzę z całą odpowiedzialnością, że Avil nie jest psem agresywnym w relacji z innymi psami i może mieszkać z innym przedstawicielem
      tego gatunku, pod warunkiem odpowiedniego zapoznania osobników. Ten warunek
      jest niezbędny nie tylko w przypadku Avila, lecz każdego psa.

            autor:        Sylwia Gajewska

      korekta tekstu: Renata Gustowska

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mirabel1972
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 marca 2012 21:40
    • Postępy, czyli co robiliśmy przez pierwsze 3 tygodnie

      Zapraszam na do obejrzenia filmu.

       

      http://youtu.be/usuEfwfKmuQ

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mirabel1972
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 marca 2012 21:35
  • wtorek, 20 marca 2012
    • Zamość nam nie straszny.

      To był dzień pełen wrażeń dla Avila. Pobudka o 6.30, do godziny 8.00 krótki spacer
      i kręcenie się w okolicy domu, bo boksio bardzo chciał wejść do swojego
      pokoiku, w którym stało śniadanko. Odpoczynek do 9.00, krótki spacer, a potem
      prace w ogródkuJ; moim zadaniem było
      obcinanie róż, a Avila - towarzyszenie mi w pozycji siad. Chwilami było mu
      nudno i chciał odejść, ale w sumie jestem z niego zadowolona, bo dość spokojnie
      wytrzymywał komendę. Potem w nagrodę znów spacerek z ćwiczeniem chodzenia przy
      nodze do godziny 11.00. Odpoczynek do 14.00. 
      Od 14.00 do 15.30 wycieczka po okolicy. Radości było co nie miara.
      Godzina wąchania i biegania. Szukania mnie, bo chłopczyk ma tendencję do
      odbiegania na dość dużą odległość, nie kontrolując, gdzie jest człowiek. Pobawiliśmy
      się w  „kto idzie pierwszy”.
      Ponagradzaliśmy za przychodzenie i chodzenie przy nodze. Ja się czułam bardzo
      nagrodzona, bo boksio dość często znajdował się przy moim boku, czyli są efekty
      codziennej pracy. Po szalonych galopach, z jęzorami wywieszonymi do ziemi,
      wracaliśmy do domu. I tu było różnie. Przyzwyczajenie do napiętej smyczy jest
      olbrzymie. Frustracja, gdy smycz ogranicza ruch. Raz przez moment próbował ją
      gryźć. Parę razy staliśmy nawet kilka minut, zanim Avil zdecydował się odpuścić
      i podejść do mnie. On wie dobrze, o co chodzi i zna zasady, długo szedł
      bardzo ładnie na luźnej smyczy. Tylko wtedy, jak chce dotrzeć gdzieś szybciej,
      smyczowe ograniczenie bardzo go irytuje. Po powrocie 15 min. odpoczynku i
      ruszyliśmy na podbój Zamościa, a dokładniej parkingu pod Kauflandem.

       Stosując moją zasadę “nastaw się na najgorsze, a będziesz miło zaskoczona”, muszę
      powiedzieć, że naprawdę jestem zadowolona z tego pierwszego pobytu w mieście.
      Oczywiście wszystko go interesowało, był mocno podekscytowany, ale do
      opanowania. Jechałam przygotowana na to, że przeciągnie mnie przez pół miasta,
      tymczasem łobuziak tylko przyglądał się wszystkiemu i wszystkim uważnie. Jego
      ruch był mało przewidywalny, ale nie szarpał się jakoś strasznie, poza
      wyjątkiem, kiedy trzy metry od nas przechodził pies. W zasadzie ludzi
      ignorował, dzieci go ciekawiły. Ku mojemu zaskoczeniu potrafił przez kilka
      sekund się skupić i wziąć smaczki. Tutaj znowu było widać, że ćwiczenia, jakie
      robimy w miejscu spokojnym, powoli stają się wkodowane i zaczyna robić je
      automatycznie. Oczywiście dominowały emocje, emocje i jeszcze raz emocje, ale i
      tak jestem z niego dumna. Do domu wróciliśmy o19.00. Czeka nas jeszcze krótki
      spacer o 22.00 i rano zabawa od początku.

      Podsumujmy
      godziny spacerów:

      6.30-8.00     to 1,5h

      9.00-11.00   to 2.0h

      14.00-19.00 to 5.0h

      Razem             8,5h

      Podczas spaceru w mieście obawiałam się jednego: aby ludzie nie próbowali go pogłaskać,
      bo nie byłam pewna jego reakcji. Był mocno podekscytowany, więc o niepożądaną
      reakcję nietrudno. Na szczęście Zamościanie rzadko kiedy zaczepiają psy.

      Czy ten pies nadaje się do mieszkania w mieście w bloku? Na dzień dzisiejszy
      absolutnie NIE.  Natomiast jest
      fantastycznym kompanem dla kogoś, kto mieszka w domu z ogrodem. Jest to osobnik
      nienarzucający się i chętnie towarzyszący człowiekowi. Nieuciążliwy przy
      spokojnym, zrównoważonym traktowaniu.

      Dzień był pełen wrażeń i oboje padaliśmy na pyski ;).

      W poniedziałek i wtorek również jechał samochodem do miasta, ale z niego już nie wysiadał w ramach nauki - "nudno-trzeba spać". Aby samochód nie kojarzył mu się z atrakcjami i ekscytacją.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mirabel1972
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 marca 2012 15:28
  • poniedziałek, 12 marca 2012
    • Myślenie kontra emocje

      Minął tydzień odkąd Avil zamieszkał w Domu Tymczasowym
      "Mirabel".
      Początkowo miałam ambitny plan opisywać nasze wspólne ćwiczenia każdego dnia, 
      ale zabierają nam one większość czasu, a przecież mam jeszcze 4 nasze psy, 
      którym muszę również poświęcić parę chwil. Doba jest za krótka!!!  Z Avilem spędzam codziennie 
      od 4 do 7 godzin. 
      Pomimo, że bokser nie zna żadnych komend oprócz "siad" (i to też tylko wtedy, gdy  ma na to ochotę), nie skupiam się na ich nauce. 
      Każdą możliwą chwilę wykorzystuję, by wzmocnić, albo raczej nauczyć go więzi z człowiekiem. 
      Pokazuję, że  warto się zaprzyjaźnić, razem spędzać czas na zabawie i wspólnych spacerach. 
      Aby obniżyć jego działania pod wpływem emocji, muszę zmusić go do myślenia.
      Choć nie jestem fanatykiem klikera, to uważam, że jest on w wielu sytuacjach pomocny. 
      Użyłam go do pierwszego, prostego ćwiczenia z kształtowania: targetowanie nosem końcówki 
      patyczka. Na filmie można zobaczyć, jak Avil spokojnie pracuje i przy tym myśli. 
      Sama nauka czynności jest bardzo prosta i psy szybko się jej uczą.Ważniejsze dla mnie jest to, 
      że mój podopieczny wykonuje to spokojnie, choć obecność drugiego człowieka z kamerą  to 
      dla niego nowość w tej sytuacji , dlatego jest trochę chwilami rozproszony.
       
      http://www.youtube.com/watch?v=WsUz3aEGF6w&feature=channel
       

      Ćwicząc z  psem ludzie często zapominają o psich emocjach albo o nich nie wiedzą, więc nie zwracają na nie uwagi. Szkoląc psy asystujące dla osób  niepełnosprawnych nauczyłam się, że mniej ważne jest, czy pies usiądzie równo czy krzywo. Ważniejsze, jak się w tej sytuacji czuje. Na pewno każdy z nas widział psy wyszkolone sportowo. Tam liczy się przede wszystkim precyzja i szybkość. Mało jest szkoleniowców, którzy dbają o komfort psychiczny takiego psa. Wystarczy pójść na pierwsze lepsze zawody agility czy nawet obedience; większość występujących psów jest zestresowanych i sfrustrowanych. Dlatego jeśli ktoś z Was chciałby uprawiać ze swoim psem sport, to poświęćcie więcej czasu na poszukanie takiej szkoły, w której instruktorzy dbają nie
      tylko o zaspokojenie ambicji swoich i właściciela, lecz również, a może nawet przede wszystkim, o stan emocjonalny psa.

       tekst: Sylwia Gajewska

      korekta: Renata Gustowska

       
       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mirabel1972
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 marca 2012 15:44
  • piątek, 09 marca 2012
    • Czy uda się Avilowi osiągnąć równowagę emocjonalną?

      Niedziela 04.03.2012

      Wstępny plan, jaki sobie zrobiłam, zakładał, że
      przez co najmniej tydzień niczego z Avilem nie ćwiczę. Daję mu totalny luz, aby
      mógł spokojnie poznać nowe środowisko i przyzwyczaić się do niego. Jedynie
      konsekwentnie wymagam dobrego zachowania w określonych sytuacjach, np. nie
      ciągnięcia na smyczy, grzecznego przechodzenia przez próg, nie skakania na mnie,
      powrotu na zawołanie itd. Dzisiaj mój plan uległ  małej modyfikacji.

      Ponieważ wielkie było moje zdziwienie po porannych
      wyczynach, gdy nagle po południu pies był jakby odmieniony! Moje tłumaczenie
      zaczęło przynosić efekty! Zaskakująco szybko. Czy on taki mądry, czy ja tak
      dobrze tłumaczę? Myślę, że jedno i drugie.

      Wieczorny spacer to potwierdził. Pies chwilami
      grzecznie szedł przy nodze - zarówno na smyczy, jak i bez J. Reaguje w 90 % na zawołanie, prawie nie zdarza mu
      się na mnie skakać. Normalnie szok! Wniosek jest taki, że gdy zaoferowałam
      Awilowi po prostu spokój i konsekwencję, szybko i ładnie przyswoił podstawy.
      Czyli możemy zacząć ćwiczyć.

      Wzięłam go też dzisiaj do mieszkania,  żeby
      zobaczyć, jak będzie się tam zachowywał - dla niego mogła to być trudna sytuacja
      ze względu na przejścia w poprzednich domach.

      Był trochę niespokojny i
      popiskiwał, ale po jakimś czasie się uspokajał i grzecznie leżał na miejscu
      zasypiając i oczywiście chrapiąc ;). Od czasu do czasu wstawał, obwąchiwał
      wszystko jeszcze raz, żeby znów się położyć. Awil ma jedną wspaniałą zaletę: NIE
      SZCZEKA. Gdy  działo się coś na zewnątrz, podnosił głowę i ewentualnie cicho
      popiskiwał.

      Mój
      plan zakładał od początku:

      1. zmianę diety
      2. używanie tylko szelek, bez obroży, która wywołuje u
        niego frustrację
      3. po tygodniu rozpoczęcie ćwiczeń (tu nastąpiła zmiana, delikatne ćwiczenia
        rozpoczniemy jutro)
      4. KASTRACJĘ!!!!!!!!!!!:)

      Problemy, jakie mają ludzie z psami w większości wynikają z braku zaspokojonych potrzeb psa. Jedną z takich potrzeb jest poczucie bezpieczeństwa. Czy pies może czuć się bezpiecznie przy sfrustrowanym człowieku,  w domu, gdzie ciągle są krzyki, w domu, gdzie nie ma ustalonych jasnych zasad? Odpowiedź jest oczywista "NIE", ale czy człowiek zdaje sobie sprawę z własnego stanu emocjonalnego. Często pies ma być lekarstwem, namiastką, zastępstwem, pocieszeniem.... To naprawdę nie są dobre powody wzięcia psa. Trzeba pamiętać, że psy są bardzo wrażliwe i bardzo silnie odbierają nasz stan emocjonalny. To człowiek powinien być liderem w tym związku psio-ludzkim, ale lider to jednostka ODWAŻNA, SILNA i STABILNA EMOCJONALNIE, SPOKOJNA, ZRÓWNOWAŻONA, UMIEJĄCA PODEJMOWAĆ DECYZJE I KONSEKWENTNIE JE EGZEKWOWAĆ.

      Avil z dnia na dzień ma coraz większe zaufanie do mnie i poczucie bezpieczeństwa. Nie musi walczyć, ani bronić niczego. Mój stan emocjonalny jest stabilny, moje propozycje są dla niego korzystne, dlatego coraz chętniej robi to o co go poproszę. Cokolwiek chcę, żeby zrobił nie używam siły ani nacisku. Daję mu czas na zastanowienie się. I tylko pomagam mu dokonać właściwego wyboru :))) Decyzja oczywiście jest jego:))))))).

       Jak w małżeństwie. Facet myśli, że rządzi i podejmuje decyzje, jest przecież głową rodziny, ale osadzoną na szyi....:)))


       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mirabel1972
      Czas publikacji:
      piątek, 09 marca 2012 20:11
  • poniedziałek, 05 marca 2012
    • WIEJSKI AMANT NA ŚRODKU POLA

      Tutaj możecie zobaczyć słodkiego Awila zaraz po przyjeździe do DT "MIRABEL"http://youtu.be/FEw4NFe-Vdc

       

      4.03.2012r

      Drugi
      dzień pobytu Awila w DT „Mirabel”. Poranny spacer o 6.30 zwariowany. Czuję, że
      moje ręce są coraz dłuższe. Pies szarpie smyczą niemiłosiernie, wychodzenie z
      pomieszczenia jest męczarnią dla niego i dla mnie. Próbuje przeciskać się
      między mną a drzwiami, mój refleks i timing podlegają ciągłemu sprawdzianowi.
      Spuszczony ze smyczy bokser startuje jak torpeda wszystko jedno w którym
      kierunku, wraca do mnie z tą samą prędkością. Myślę, że przestawienie moich
      kolan w drugą stronę jest tylko kwestią czasu. Choć przyznaję: ani razu mnie
      nie uderzył, zawsze zdążył ze zmianą kierunku. Jednak jak nie moje kolanka, to
      jego ząbki, na które muszę równie mocno uważać, bo słodki Awil chętnie daje
      buziaki z rozbiegu. I tak czujna spaceruję z moim nowym podopiecznym po
      otaczających nas łąkach, co chwila zmieniając kierunek.

      Otaczający
      nas błogi spokój jednak nie obniża energii tego psa, mojej też nie. Szczególnie
      jak wskakuje na mnie 33 kilo boksera i upiera się, że wybrał mnie na partnerkę
      seksualną. Powiedziałabym, że zakochany bokser jest jak zakochany południowiec.
      Temperamentny, szybki i upierdliwy. Na szczęście nie miałam nigdy narzeczonego
      Włocha, Hiszpana czy Greka. Spotkanie Awila to i tak nadmiar emocji.

                  Spokojna, ale uważna, aby nie
      stracić bądź nie mieć uszkodzonej jakiejś części ciała, próbuję wychować psisko
      przy tak doskonałej okazji, jaką jest spacer. Staram się przekonać go, że nie
      grozi mu z mojej strony niebezpieczeństwo ani ograniczenie jego swobody. W tym
      celu przykucnęłam, aby zachęcić go do podejścia do mnie. Nie zdążyłam nawet się
      obejrzeć, jak wylądowałam na kolanach, a na mnie pies wykonujący ruchy
      kopulacyjne! Zerwałam się, odsuwając go z całej siły i rozejrzałam wokoło. Taki
      widok mógł również widza powalić na kolana, ale ze śmiechu! Jak bym
      wytłumaczyła sąsiadom, że ja właśnie szkolę tego psa?! ;))

      Byłam
      nieco zażenowana całą sytuacją, jednak zadowolona, że nie wydarzyło się to na
      trawniku w centrum Warszawy. Jak ochłonęłam, przypięłam winowajcę na smycz i nadal
      próbując nie stracić rąk, wróciłam do domu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mirabel1972
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 marca 2012 11:32
  • niedziela, 04 marca 2012
    • AWIL

      Trzeciego marca ok. godziny 12.00
      przyjechała ekipa z fundacji: „Boksery w potrzebie”, a z nimi przepiękny 3 letni
      bokser Awil. Z wyglądu cudeńko. Zgrabniutki z przepiękną mordką o czarnej masce

      Pierwszy dzień

      Jechał w samochodzie parę godzin, dlatego od razu poszliśmy wszyscy na spacer.
      Oczywiście puściliśmy go bez smyczy. Nie ukrywam, że z lekką nutką niepokoju,
      ponieważ nikogo z nas pies dobrze nie znał i nie było pewności, że wróci na
      zawołanie. Tym bardziej, że do tej pory boksiołek mieszkał na zamkniętym
      terenie,  mając jako schronienie zgniłą komórkę. Istniało niewielkie ryzyko, że
      widząc taką przestrzeń zwariuje. I tak się stało. Wariował z radości. Szalał,
      galopował, skakał, ale blisko nas. Nie w głowie było mu oddalanie się i
      uciekanie, bo nie było też powodu. Młody chłopak nawet mnie zmobilizował i
      zachęcił do wspólnej zabawy. Pobiegaliśmy razem po łące, aby nawiązać pierwszy
      kontakt.

      pobiegamy?

      Awil do tej pory przeszedł przez trzy „domy”. „Domy” napisałam w cudzysłowie nie bez przyczyny. Myślę, że dokładny opis jego historii będzie można przeczytać na stronie fundacji „Boksery
      w potrzebie”. Ja wspomnę tylko o niektórych szczegółach ważnych dla
      prowadzenia resocjalizacji psa:

      1. w drugim domu przywiązywany był do kaloryfera (nie wiem,
        w jakim celu i na jak długo).
      2. w trzecim domu mieszkał w/w komórce, większość czasu
        przebywał sam, z małym kontaktem z człowiekiem.   
      3. chodził w kolczatce, za którą był szarpany. Ma bardzo złe
        skojarzenia z obrożą i jakąkolwiek manipulacją przy szyi, np. zapięcie
        smyczy.
      4. Awil został zmuszony do obrony i ma na koncie ugryzienie
        człowieka. Z tego też powodu trafił do mnie, bo groziła mu eutanazja

      Muszę wszystko dokładnie obwąchać

      Jest u mnie dopiero 24h, więc nie mam pełnego obrazu tego
      psa. Mogę opisać jedynie to, co zaobserwowałam do tej pory.

      Kontakt z człowiekiem wyzwala w nim maksymalne emocje. Skacze, podgryza, wykonuje ruchy
      kopulacyjne. Cały jest rozdygotany. Myślę, że emocje to główny temat naszej
      wspólnej pracy. Druga rzecz to energia, która nie miała do tej pory ujścia. Poza
      tym jest to pies odważny i źle znoszący zakazy. Konfrontacja z nim może skończyć
      się ugryzieniem. Ja jednak nie mam zwyczaju wchodzić w konfrontację z żadnym
      psem. Nie korci mnie sprawdzanie uścisku szczęk, przyjmuję, że moje są
      słabsze.
      Dawaj buziaka!
      Awil na
      kolejnych spacerach cieszy się wolnością i możliwością ruchu, przy czym nigdy
      nie oddala się ode mnie. Nie podchodzi jednak za blisko. Bierze smaczka i szybko
      odchodzi. Przy próbie pogłaskania odchodzi, bądź wpada w niepohamowany przypływ
      emocji. Wtedy zaczyna skakać, kopulować i łapać rękę (NIE GRYŹĆ). Nie potrafi
      chodzić na smyczy, szarpie, podgryza ją i piszczy. Pies potrzebuje dużo spokoju,
      ruchu i stabilizacji, a przede wszystkim nauki spokojnego kontaktu z
      człowiekiem.
      Siadać też umiem
      wkrótce film z pierwszego spaceru!
       
      autor tekstu i zdjęć: Sylwia Gajewska
      korekta tekstu: Renata Gustowska

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mirabel1972
      Czas publikacji:
      niedziela, 04 marca 2012 12:42