Tymczasowy Dom Wychowawczy MIRABEL

Wpis

niedziela, 01 kwietnia 2012

Dzień z Avilem

Zupełnie czym innym jest czytać o zwierzęciu i jego zachowaniach, a czym innym jest zobaczyć, jak
zwierzę się zachowuje. Pojechałam więc do Czarnowody zobaczyć Avila. Jako
korektorka tekstów na blogu o Avilu zyskałam do tego prawo ;).

Nasze spotkanie było mało spektakularne, bo podczas odbierania mnie z Zamościa Avil siedział z tyłu
samochodu, ale wyraźnie ucieszył się na mój widok, jak wsiadałam. Po dojechaniu
na miejsce i wyjściu z auta grzecznie do mnie podszedł, obwąchał i pobiegł na trawkę.

Pierwsze wrażenie: 100% bokser! Charakterystyczne bystre spojrzenie, czasem spokojne, czasem
szelmowskie. Eksterierowo przepiękny: umaszczenie przyciągające wzrok, sylwetka
typowa - szczupła i już troszkę umięśniona (pamiętajmy, że Avil nie miał okazji
wykształcić mięśni, przebywał głównie w małej, ograniczonej przestrzeni).
Wysoki, spory, ale z delikatną czaszką. Cudo nie pies!



 Pisząc te słowa jestem po oglądaniu Avila przez cały dzień, od wczesnego poranka do późnego
wieczora. Miałam okazję obserwować go w domu w towarzystwie pięciu kotów,
czterech psów i jednej papugi żako. Do tego ja - obca. Byliśmy również na
trzech spacerach, najpierw we czworo: ja w towarzystwie trenerki S.,
wychowującej Avila, Avil i ślepy kundel-znajda Nero; potem w pięcioro: my dwie,
Avil, siedmioletnia bokserka i sześcioletni labrador. Późnym popołudniem
poszłam sama na spacer z Avilem, ja - obca, podkreślam.



 W domu jest spokojny. Jedyne, na co nadmiernie reaguje, to ruch. Szybsze kroki człowieka
poruszają go, w jednej sekundzie gotowy jest do zabawy. Przebiegającego kota
Avil odbiera jako zaproszenie do gonitwy, ale w formie zabawy; kot
niekoniecznie odbiera to jako zabawę, ale Avil zdecydowanie tak ;). Zaznaczam,
że jest przy tym nastawiony wyłącznie zabawowo, nie agresywnie, i odwołanie go
jest możliwe. Inne psy Avil spokojnie obwąchuje, traktuje normalnie, pokojowo.
Jedynie Nero z powodu swojej ślepoty chodzi stale czujnie i niepewnie, czasem
powarkując ze strachu (lęk wynika z niemożności widzenia otoczenia, co za tym idzie,
jego oceny, a to wywołuje niepewność), co powoduje u Avila przede wszystkim
konsternację - nie rozumie, o co chodzi, bo on generalnie nie widzi powodów do
agresywnego reagowania. W domu trzeba w zw. z tym na nich uważać, ale na
spacerze, gdzie mają większą przestrzeń, biegają zgodnie. Z pozostałymi psami
Avil ma ustalone stosunki. Widziałam różne interakcje, ale
to make the
story short
: w Avilu nie ma ani grama agresji. To jest niezwykle łagodny pies. Owszem,
w kaszę nie pozwoli sobie dmuchać, ale unika wszelkiego konfliktu. Woli
odpuścić zaczepkę, niż się w nią wdawać. Zasadniczo jego ulubionym zajęciem
jest zabawa (bokser!). Wszystko potrafi przekształcić w zabawę, każde
działanie. Oczywiście nie zawsze ma taką możliwość, bo czasem musi po prostu
być posłuszny, ale to też nie sprawia mu kłopotu. Jest bardzo chętny do
współpracy z człowiekiem i zgodny.



Na spacerze potrafi bardzo się oddalić, ale zawsze wraca. Dobiega wtedy do człowieka, jakby chciał
powiedzieć: “Jestem!”.

To, co zobaczyłam na dwóch spacerach, zachęciło mnie do trzeciego, tylko z Avilem. Oczywiście,
trochę się obawiałam, bo przecież nie mogłam powiedzieć po dziewięciu
godzinach, że znam psa. Ale to, co widziałam od rana, było bardzo obiecujące -
byłoby grzechem nie przekonać się samej.

Avil bardzo chętnie ze mną wyszedł. Już na podwórku okazywał wielką radość z wyjścia. Dalej na
niezmierzonych łąkach, polach i w lesie był blisko mnie. Na próby kontaktu
odpowiadał bardzo chętnie. Zagadywany reagował zwróceniem uwagi, przywoływany
podchodził, głaskany wyraźnie się cieszył. Ochoczo odbiegał spore kawałki, ale
za każdym razem wracał. Widać, że jest samodzielny, pewny siebie i odważny.
Jest pogodny i otwarty na człowieka. Spacer z nim był dla mnie olbrzymią
przyjemnością. Czułam się spokojnie, pewnie i w stałym kontakcie z Avilem.
Owszem, cały czas brałam poprawkę na to, że praktycznie nie znam psa, ale ani
razu nie było sytuacji, w której czułabym się nieswojo.



 Moje wnioski z obserwacji po pobycie w domu i na trzech spacerach: Avil jest bystry, inteligentny,
mądry i błyskawicznie się uczy. Do tego dodam z pełną odpowiedzialnością, że
jest też łagodny i bezkonfliktowy. Weterynarz, który określił go jako psa
agresywnego z pewnością nie widział, co czyni - niech mu to będzie odpuszczone.
Avil jest uosobieniem łagodności, zgodności i zabawy. Jest odważny i
samodzielny - może to być minusem dla ludzi, którzy chcą mieć pełną
decyzycjność w każdej chwili nad każdym działaniem psa, ale dla mnie jest to
zaleta: traktuję to jako zaproszenie do interakcji z psem, do traktowania się
nawzajem z psem po partnersku. Cenię partnerstwo w stosunkach z każdym
zwierzęciem, bo mimo że wiadomo, że ja mam decydujące słowo, to szanuję u
zwierzęcia inicjatywę i pomysłowość.

 Myślę, że wystarczy moich obserwacji. Żeby być całkiem uczciwą, muszę też opisać moje emoje. Otóż
zakochałam się w Avilu! Jest absolutnie cudowny, wspaniały i przekochany! :))
Pies-marzenie! Odkąd wróciłam z nim ze spaceru nie mogę odżałować, że nie
mieszkam na dużej posesji w sąsiedztwie łąk, pól i lasów - bez namysłu
zaoferowałabym Avilowi dom!

 Ktokolwiek zdecyduje się na zaproszenie Avila do swojego życia, będzie miał z niego dużą pociechę.
Każdy, komu Avil zaufa i kogo pokocha, będzie szczęściarzem. Owszem, trzeba z
nim dużo pracować, ale jest to wdzięczna praca, bo szybko widać efekty. Jest to
też pies wymagający, tzn. trzeba czasem mocno się nagłówkować, jak zareagować
(jako że to zwierzę z inicjatywą i samodzielne), ale w mojej ocenie też jest to
zaleta, bo dzięki temu zyskuje się towarzysza, który człowieka również szanuje.
Czyli mamy szacunek za szacunek.

Ważny jest też spokój i zrównoważenie emocjonalne człowieka. Avil miał w życiu dość uczuciowej
huśtawki, teraz potrzebna mu jest tylko równowaga, konsekwencja, stałość,
spokój i dojrzałość emocjonalna ludzi.

Avil potrzebuje też bardzo dużej ilości ruchu i zabawy, ma masę energii i na pewno nie powinien
spędzać całych dni w zamknięciu w mieszkaniu, ale tego akurat nie powinno się
oferować żadnemu psu - każdy pies potrzebuje przestrzeni i towarzystwa.

 

Nie mogę tu pominąć aspektu wychowania Avila. Widziałam na filmie, jaki był w dniu przyjazdu tutaj,
po tygodniu i po dwóch tygodniach. Dzisiaj jest to zupełnie inny pies. Wesoły,
a nie narwany, zrównoważony, a nie nerwowy, w bliskim kontakcie z człowiekiem,
a nie oddalający się. W jego wychowanie została włożona olbrzymia praca, ale
efekty są więcej niż zadowalające. I zwracam uwagę, że wystarczył raptem
miesiąc, aby Avil stał się przyjemnym towarzyszem. Świadczy to o kompetencji
ludzi oraz o usposobieniu i charakterze psa.

 Rodzi to pytanie, ile psów zostało zakwalifikowanych w historii tego świata jako agresywne i ile
dostało drugą szansę? Ilu ludziom chciało się zaoferować psom po prostu godne
warunki życia, konsekwencję, spokój i miłość? Obserwacja i poznanie Avila tylko
potwierdza moją teorię, że zasadniczo nie ma zwierząt agresywnych od urodzenia
- to ludzie swoich zachowaniem i traktowaniem zwierząt łamią im psychikę,
niszczą zaufanie, z jakim zwierzęta przychodzą na świat. Niestety, jestem pewna,
że nadal będzie się tak działo. Potrzeba dużo inicjatyw, aby uświadomić
ludziom, że zwierzęta też czują radość i smutek, spokój i strach, niechęć i
miłość, ból i komfort. Tym większa chwała dla Tymczasowego Domu Wychowawczego
“Mirabel”, że potrafi dać żywy dowód na przekształcenie pozornie niemożliwego w
możliwe i tym większa potrzeba znalezienia odpowiedzialnych właścicieli dla
Avila.

 

Tekst: Renata Gustowska (trener rozwoju osobistego. Prowadzi coaching i szkolenia z rozwoju
osobistego, przywództwa, budowania zespołu, budowania relacji z klientami,
zarządzania zmianą. Jej specjalnością są warsztaty z zarządzania kompetencjami
przywódczymi i emocjami przy pomocy zwierząt (koni, psów).

 

 

http://www.pomocnalapa.pl/mods/cms/public/uploaded/700%20x%20131.png

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
mirabel1972
Czas publikacji:
niedziela, 01 kwietnia 2012 13:17

Polecane wpisy

Trackback