Tymczasowy Dom Wychowawczy MIRABEL

Wpis

wtorek, 20 marca 2012

Zamość nam nie straszny.

To był dzień pełen wrażeń dla Avila. Pobudka o 6.30, do godziny 8.00 krótki spacer
i kręcenie się w okolicy domu, bo boksio bardzo chciał wejść do swojego
pokoiku, w którym stało śniadanko. Odpoczynek do 9.00, krótki spacer, a potem
prace w ogródkuJ; moim zadaniem było
obcinanie róż, a Avila - towarzyszenie mi w pozycji siad. Chwilami było mu
nudno i chciał odejść, ale w sumie jestem z niego zadowolona, bo dość spokojnie
wytrzymywał komendę. Potem w nagrodę znów spacerek z ćwiczeniem chodzenia przy
nodze do godziny 11.00. Odpoczynek do 14.00. 
Od 14.00 do 15.30 wycieczka po okolicy. Radości było co nie miara.
Godzina wąchania i biegania. Szukania mnie, bo chłopczyk ma tendencję do
odbiegania na dość dużą odległość, nie kontrolując, gdzie jest człowiek. Pobawiliśmy
się w  „kto idzie pierwszy”.
Ponagradzaliśmy za przychodzenie i chodzenie przy nodze. Ja się czułam bardzo
nagrodzona, bo boksio dość często znajdował się przy moim boku, czyli są efekty
codziennej pracy. Po szalonych galopach, z jęzorami wywieszonymi do ziemi,
wracaliśmy do domu. I tu było różnie. Przyzwyczajenie do napiętej smyczy jest
olbrzymie. Frustracja, gdy smycz ogranicza ruch. Raz przez moment próbował ją
gryźć. Parę razy staliśmy nawet kilka minut, zanim Avil zdecydował się odpuścić
i podejść do mnie. On wie dobrze, o co chodzi i zna zasady, długo szedł
bardzo ładnie na luźnej smyczy. Tylko wtedy, jak chce dotrzeć gdzieś szybciej,
smyczowe ograniczenie bardzo go irytuje. Po powrocie 15 min. odpoczynku i
ruszyliśmy na podbój Zamościa, a dokładniej parkingu pod Kauflandem.

 Stosując moją zasadę “nastaw się na najgorsze, a będziesz miło zaskoczona”, muszę
powiedzieć, że naprawdę jestem zadowolona z tego pierwszego pobytu w mieście.
Oczywiście wszystko go interesowało, był mocno podekscytowany, ale do
opanowania. Jechałam przygotowana na to, że przeciągnie mnie przez pół miasta,
tymczasem łobuziak tylko przyglądał się wszystkiemu i wszystkim uważnie. Jego
ruch był mało przewidywalny, ale nie szarpał się jakoś strasznie, poza
wyjątkiem, kiedy trzy metry od nas przechodził pies. W zasadzie ludzi
ignorował, dzieci go ciekawiły. Ku mojemu zaskoczeniu potrafił przez kilka
sekund się skupić i wziąć smaczki. Tutaj znowu było widać, że ćwiczenia, jakie
robimy w miejscu spokojnym, powoli stają się wkodowane i zaczyna robić je
automatycznie. Oczywiście dominowały emocje, emocje i jeszcze raz emocje, ale i
tak jestem z niego dumna. Do domu wróciliśmy o19.00. Czeka nas jeszcze krótki
spacer o 22.00 i rano zabawa od początku.

Podsumujmy
godziny spacerów:

6.30-8.00     to 1,5h

9.00-11.00   to 2.0h

14.00-19.00 to 5.0h

Razem             8,5h

Podczas spaceru w mieście obawiałam się jednego: aby ludzie nie próbowali go pogłaskać,
bo nie byłam pewna jego reakcji. Był mocno podekscytowany, więc o niepożądaną
reakcję nietrudno. Na szczęście Zamościanie rzadko kiedy zaczepiają psy.

Czy ten pies nadaje się do mieszkania w mieście w bloku? Na dzień dzisiejszy
absolutnie NIE.  Natomiast jest
fantastycznym kompanem dla kogoś, kto mieszka w domu z ogrodem. Jest to osobnik
nienarzucający się i chętnie towarzyszący człowiekowi. Nieuciążliwy przy
spokojnym, zrównoważonym traktowaniu.

Dzień był pełen wrażeń i oboje padaliśmy na pyski ;).

W poniedziałek i wtorek również jechał samochodem do miasta, ale z niego już nie wysiadał w ramach nauki - "nudno-trzeba spać". Aby samochód nie kojarzył mu się z atrakcjami i ekscytacją.

 

http://www.pomocnalapa.pl/mods/cms/public/uploaded/700%20x%20131.png

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
mirabel1972
Czas publikacji:
wtorek, 20 marca 2012 15:28

Polecane wpisy

Trackback