Tymczasowy Dom Wychowawczy MIRABEL

Wpis

niedziela, 04 marca 2012

AWIL

Trzeciego marca ok. godziny 12.00
przyjechała ekipa z fundacji: „Boksery w potrzebie”, a z nimi przepiękny 3 letni
bokser Awil. Z wyglądu cudeńko. Zgrabniutki z przepiękną mordką o czarnej masce

Pierwszy dzień

Jechał w samochodzie parę godzin, dlatego od razu poszliśmy wszyscy na spacer.
Oczywiście puściliśmy go bez smyczy. Nie ukrywam, że z lekką nutką niepokoju,
ponieważ nikogo z nas pies dobrze nie znał i nie było pewności, że wróci na
zawołanie. Tym bardziej, że do tej pory boksiołek mieszkał na zamkniętym
terenie,  mając jako schronienie zgniłą komórkę. Istniało niewielkie ryzyko, że
widząc taką przestrzeń zwariuje. I tak się stało. Wariował z radości. Szalał,
galopował, skakał, ale blisko nas. Nie w głowie było mu oddalanie się i
uciekanie, bo nie było też powodu. Młody chłopak nawet mnie zmobilizował i
zachęcił do wspólnej zabawy. Pobiegaliśmy razem po łące, aby nawiązać pierwszy
kontakt.

pobiegamy?

Awil do tej pory przeszedł przez trzy „domy”. „Domy” napisałam w cudzysłowie nie bez przyczyny. Myślę, że dokładny opis jego historii będzie można przeczytać na stronie fundacji „Boksery
w potrzebie”. Ja wspomnę tylko o niektórych szczegółach ważnych dla
prowadzenia resocjalizacji psa:

  1. w drugim domu przywiązywany był do kaloryfera (nie wiem,
    w jakim celu i na jak długo).
  2. w trzecim domu mieszkał w/w komórce, większość czasu
    przebywał sam, z małym kontaktem z człowiekiem.   
  3. chodził w kolczatce, za którą był szarpany. Ma bardzo złe
    skojarzenia z obrożą i jakąkolwiek manipulacją przy szyi, np. zapięcie
    smyczy.
  4. Awil został zmuszony do obrony i ma na koncie ugryzienie
    człowieka. Z tego też powodu trafił do mnie, bo groziła mu eutanazja

Muszę wszystko dokładnie obwąchać

Jest u mnie dopiero 24h, więc nie mam pełnego obrazu tego
psa. Mogę opisać jedynie to, co zaobserwowałam do tej pory.

Kontakt z człowiekiem wyzwala w nim maksymalne emocje. Skacze, podgryza, wykonuje ruchy
kopulacyjne. Cały jest rozdygotany. Myślę, że emocje to główny temat naszej
wspólnej pracy. Druga rzecz to energia, która nie miała do tej pory ujścia. Poza
tym jest to pies odważny i źle znoszący zakazy. Konfrontacja z nim może skończyć
się ugryzieniem. Ja jednak nie mam zwyczaju wchodzić w konfrontację z żadnym
psem. Nie korci mnie sprawdzanie uścisku szczęk, przyjmuję, że moje są
słabsze.
Dawaj buziaka!
Awil na
kolejnych spacerach cieszy się wolnością i możliwością ruchu, przy czym nigdy
nie oddala się ode mnie. Nie podchodzi jednak za blisko. Bierze smaczka i szybko
odchodzi. Przy próbie pogłaskania odchodzi, bądź wpada w niepohamowany przypływ
emocji. Wtedy zaczyna skakać, kopulować i łapać rękę (NIE GRYŹĆ). Nie potrafi
chodzić na smyczy, szarpie, podgryza ją i piszczy. Pies potrzebuje dużo spokoju,
ruchu i stabilizacji, a przede wszystkim nauki spokojnego kontaktu z
człowiekiem.
Siadać też umiem
wkrótce film z pierwszego spaceru!
 
autor tekstu i zdjęć: Sylwia Gajewska
korekta tekstu: Renata Gustowska



http://www.pomocnalapa.pl/mods/cms/public/uploaded/700%20x%20131.png

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
mirabel1972
Czas publikacji:
niedziela, 04 marca 2012 12:42

Polecane wpisy

Trackback